Jego twarz się zmieniła.
W ciągu ostatnich dwunastu godzin prześledziłem wpływy ze sprzedaży przez sześć firm-słupów. Daniel wykorzystał te pieniądze na założenie firmy Mercer Luxe Developments, remontującej luksusowe nieruchomości za pomocą fałszywych kredytów i sfałszowanych oświadczeń inwestorów. Vanessa kierowała trzema firmami i była właścicielką tego penthouse'u.
„Przyszedłeś tu, żeby mnie oskarżyć?” – warknął Daniel. „Wynoś się stąd”.
„Przyszedłem dać ci jedną szansę. Zwróć Emily każdego dolara, przyznaj się i współpracuj.”
Vanessa podeszła bliżej. „Bo co?”
„Dokumenty trafią do prokuratora federalnego, organów regulacyjnych, inwestorów i prasy”.
Daniel przedarł papier na pół.
„Ty żałosny, stary głupcze” – syknął. „Emily jest niezrównoważona. Żaden sąd jej nie uwierzy. Zbudowałem nowe życie, bo była bezużyteczna. Powinna być wdzięczna, że nie zostawiłem jej w zakładzie psychiatrycznym”.
Nacisnąłem przycisk na zegarku.
Jego słowa można było usłyszeć z głośników w penthousie.
Daniel zamarł.
Szklanka Vanessy zadrżała.
„Nagrałeś nas?” wyszeptała.
„Nie. Nagraliście się. System głosowy budynku przechowuje autoryzowane nagrania w chmurze. Podpisaliście się bez czytania.”
Daniel rzucił się do panelu sterowania, ale w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
Vanessa podbiegła do monitora. Na zewnątrz stało czterech śledczych, zarządca budynku, urzędnik sądowy i główny inwestor Daniela.
Wtedy zza drzwi dobiegł głos.
„Panie Mercer, agent specjalny Ruiz. Mamy nakazy przeszukania posesji, pańskich urządzeń i dokumentacji finansowej.”
Daniel obrócił się w moją stronę, blady ze złości.
„Zaplanowałeś to.”
„Przez trzy lata?” – zapytałem. „Nie. Ty tak.”
Zamek kliknął.
Vanessa złapała go za ramię. „Powiedz, że nie użyłeś mojego imienia”.
Spojrzał na nią.
To była odpowiedź, jakiej ktokolwiek kiedykolwiek potrzebował.
