Mieszkańcy wioski zauważyli ogromnego tygrysa wiszącego na klifie niedaleko wodospadu i rzucili mu się na pomoc, nie podejrzewając nawet, co tygrys zrobi po uratowaniu.
— Szybko, chodźcie tu! Tam jest tygrys! Ogromny tygrys przy wodospadzie! — krzyknął stary rybak Samir, biegnąc do centrum wioski.
Mężczyźni siedzący w pobliżu sklepu pod markizą zaczęli się śmiać. Niektórzy uważali, że starzec znowu przesadza, inni nawet, że miał halucynacje po długim poranku nad rzeką. Samir jednak wydawał się zbyt przestraszony. Jego ręce drżały, ubranie było przemoczone, a oddech tak krótki, jakby przed czymś uciekał.
„On spadnie!” – krzyczał dalej starzec. „Jeśli spadnie, krokodyl natychmiast go rozszarpie!”
Po tych słowach mieszkańcy nagle ucichli.
Cała wioska wiedziała, że pod wodospadem od lat żyje ogromny, stary krokodyl. Nawet myśliwi się go bali. Mieszkańcy wioski wielokrotnie widzieli potwora ciągnącego dziki i jelenie pod wodę, gdy przychodziły napić się wody z rzeki. Mówiono, że krokodyl był tak gigantyczny, że z łatwością mógł wywrócić łódź.

