Zatrudniłam aktora, żeby udawał mojego chłopaka na rodzinnej imprezie z okazji 4 lipca, na której mój były był z kobietą, dla której mnie zostawił – ale to, jak moja fałszywa randka dała mu nauczkę, sprawiło, że wszyscy byli bez słowa

CZĘŚĆ 2

Podwórko Elaine wyglądało dokładnie tak samo jak każdego roku.

Basen lśnił w słońcu. Czerwone, białe i niebieskie serpentyny zwisały wzdłuż płotu. Dzieci biegały boso po trawie, a dorośli nieśli talerze z żeberkami, arbuzem, babeczkami i lemoniadą.

Przez sekundę myślałem, że może to przeżyję.

Potem zobaczyłem Ryana.

Stał przy grillu, jedną ręką obejmując talię Lucille. Miała na sobie czerwony kostium kąpielowy pod prześwitującą białą sukienką, a jej włosy układały się w idealne fale. Wyglądała na nietkniętą upałem, macierzyństwem i złamanym sercem.

Ryan pierwszy zobaczył Daniela.

Potem mnie zobaczył.

Jego uśmiech się zmienił.

Elaine podbiegła i przytuliła mnie. „Maggie, kochanie. Wyglądasz pięknie”.

Pociągnęłam za sukienkę. „Jest stara”.

Zanim zdążyła odpowiedzieć, z patio dobiegł głos Ryana.

„Cóż. To ciekawe.”

Ludzie zaczęli udawać, że się nie gapią.

Ryan szedł w naszym kierunku, a Lucille szła obok niego.

„Maggie” – powiedział, patrząc na Daniela od góry do dołu. „Kto to?”

Daniel spokojnie zrobił krok naprzód.

„Daniel. Chłopak Maggie.”

Słowo „chłopak” zdawało się zamrażać całą przestrzeń na podwórku.

Ryan przez sekundę patrzył na mnie.

Potem się roześmiał.

„On? Twój chłopak?”

Moja twarz płonęła.

Lucille spojrzała na swój napój, ukrywając uśmiech.

Ryan pokręcił głową. „Daj spokój, Maggie. Najwyraźniej zapłaciłaś mu, żeby tu był”.

Całe podwórko ucichło.

Poczułam, jak wszystkie oczy spoczywają na mojej sukience, moim ciele, mojej twarzy, moich dłoniach.

Moje palce uwolniły się z rąk Daniela.

„Przepraszam” – wyszeptałem.