CZĘŚĆ 1

Zatrudniłam nieznajomego mężczyznę, żeby udawał mojego chłopaka przez jedno popołudnie, ponieważ mój były mąż miał przyprowadzić kobietę, dla której mnie zostawił.

Spodziewałem się szeptów. Spodziewałem się zakłopotanych spojrzeń, fałszywych uśmiechów i może litości ze strony krewnych zgromadzonych wokół basenu.

Nie spodziewałam się, że ten nieznajomy zauważy najmniejszą rzecz we mnie i wykaże, kto dokładnie nauczył mnie ograniczać siebie.

Kiedy Daniel przybył do mojego domu, moją pierwszą myślą było, że wygląda za dobrze na ten plan.

Był wysoki, pewny siebie, ciemnowłosy i ubrany w elegancką białą koszulę z podwiniętymi rękawami. Wyglądał jak ktoś, kto pasuje do każdego miejsca, w którym się pojawił.

Stałam na ganku w swojej starej, niebieskiej sukience letniej, trzymając się framugi drzwi, jakby mogła mnie utrzymać w całości.

„Przepraszam” – wyrzuciłam z siebie, zanim zdążył się przywitać. „Nie wyglądam już jak na zdjęciach”.

Daniel zrobił pauzę.

Potem powiedział cicho: „Przeprosiłeś zanim się przedstawiłeś”.

Zawstydzona, zaśmiałam się. „Przepraszam. Jestem Maggie”.

Przy drugich przeprosinach jego wyraz twarzy nieznacznie się zmienił, ale wyciągnął tylko rękę.

„Danielu.”

W domu moje dzieci krzyczały o gogle, ręczniki i o to, kto gdzie ma usiąść w samochodzie. Za to też przeprosiłem.

Daniel tylko zerknął do środka i powiedział: „Wygląda na to, że dzieciaki cieszą się na imprezę przy basenie”.

Nie zatrudniłem go, bo chciałem zemsty.

Zatrudniłem go, bo Ryan miał tam być.

I tak samo byłoby z Lucille.

Trzy miesiące wcześniej Ryan stanął w naszej kuchni i powiedział mi, że chce rozwodu. Potem dodał, że jest z Lucille, swoją sekretarką.

Była młodsza, bardziej elegancka i idealna w sposób, w jaki ja nie czułam się idealna od czasu macierzyństwa, prania, nieprzespanych nocy i lat słuchania, że ​​już nie jestem wystarczająca.

Ryan spojrzał na mnie i powiedział: „Nie jesteś już kobietą, którą poślubiłem. Kiedyś byłaś szczupła. Po prostu już mnie nie pociągasz”.

Potem zabierał Lucille wszędzie. Do restauracji. Na imprezy firmowe. Na spotkania rodzinne. Nawet do domu swojej matki Elaine.

Kiedy więc Elaine zaprosiła mnie i dzieci na imprezę przy basenie z okazji Czwartego Lipca, prawie odmówiłem.

„Nadal jesteście rodziną” – powiedziała mi.

„Ryan tam będzie” – powiedziałem.

"Ja wiem."