Wyszłam za mąż za nieznajomego z poczekalni szpitalnej, żeby nie odszedł sam – po naszym tygodniowym małżeństwie jego prawnik wręczył mi plecak

Tego wieczoru zaniosłem kopertę do małego parku naprzeciwko mojego mieszkania.

Otworzyłem ją powoli.

W środku nie było listu.

Tylko złożona kartka papieru do notatek.

Lista.

Ogród botaniczny

Targ Rolniczy

Lody z Oakridge Street

Karm kaczki, nawet jeśli Cię ignorują

Zaśmiałam się, zanim zdałam sobie sprawę, że łzy już spływają mi po policzkach.

Na samym dole napisał: „Zwykłe wtorki to miejsca, w których życie cicho się ukrywa”.

Rozejrzałem się po parku.

Dzieci goniły gołębie.

Ktoś wyprowadził na spacer śpiącego golden retrievera.

Starsze małżeństwo wesoło kłóciło się rozwiązując krzyżówkę.

Życie się nie zatrzymało.

Tylko ja miałem.

We wtorek poszedłem do ogrodu botanicznego.

Potem poszedłem na targ. Kupiłem brzoskwinie, których tak naprawdę nie potrzebowałem.

Następnie pojechałem do małego stoiska z lodami na Oakridge Street.

Wanilia.

Thomas zgadł prawidłowo.

To było moje ulubione.

W drodze do domu zatrzymałem się nad jeziorem.

Kaczki zupełnie mnie ignorowały.

Roześmiałem się głośno.

Ludzie się gapili.

Wyjątkowo było mi to obojętne.

Mijały miesiące.