Nieznajomy poprosił mnie, żebym udawała, że ​​śpię na jego ramieniu podczas lotu… ale po wylądowaniu okazało się, że jest on najpotężniejszym biznesmenem w Meksyku i że mój były mąż już mnie szuka.

Tuż przed lądowaniem podeszła do nich cicho stewardesa.

„Panie Montenegro, pański zespół ochrony czeka na pana na peronie.”

Oczy Walerii rozszerzyły się.

Zespół ds. bezpieczeństwa?

Alejandro zamknął na sekundę oczy, jakby chciał odwlec tę chwilę.

Potem na nią spojrzał.

„Naprawdę nie wiesz kim jestem, prawda?”

Powoli pokręciła głową.

„Nazywam się Alejandro Montenegro.”

To imię uderzyło ją jak grom z jasnego nieba.

Wszyscy w Meksyku znali rodzinę Montenegro.

Byli właścicielami jednego z najpotężniejszych imperiów biznesowych w kraju: technologii, bankowości cyfrowej, nieruchomości, prywatnych szpitali i fundacji edukacyjnych.

Alejandro Montenegro był jednym z najbardziej wpływowych prywatnych biznesmenów w Meksyku.

„Ty jesteś… tym Alejandro Montenegro?”

Skinął głową ze zmęczonym uśmiechem.

„Jesteś pierwszą osobą od miesięcy, która traktowała mnie jak zwykłego pasażera”.

Zanim Valeria zdążyła odpowiedzieć, jego telefon zawibrował.

Część 2:

Przeczytał wiadomość.

Jego twarz natychmiast się zmieniła.

Wszelkie ślady spokoju zniknęły.

„O co chodzi?” zapytała Waleria.

Alejandro powoli podniósł wzrok.

Jego głos stał się cichszy.

„Valeria… ktoś pytał o ciebie jeszcze przed naszym lądowaniem.”

Po raz pierwszy odkąd weszła na pokład samolotu, Waleria miała wrażenie, że ziemia pod nią zniknęła.

Samolot ledwo dotknął pasa startowego, gdy jej serce zaczęło walić tak głośno, że ledwo słyszała silniki.

„Kto o mnie pytał?” wyszeptała, przytulając Sofię mocniej.