Alejandro schował telefon z powrotem do kurtki i przez chwilę milczał.
Nie był typem człowieka, który odpowiada niedbale.
Gdy w końcu przemówił, jego głos był spokojny.
„Jeden z moich ochroniarzy sprawdził kamery w hali przylotów. Jakiś mężczyzna pokazuje twoje zdjęcie pracownikom lotniska”.
Valeria poczuła, jak z jej twarzy odpływają kolory.
„Jak on wygląda?”
Alejandro przyglądał się jej uważnie.
„Szary garnitur. Drogi zegarek. Około czterdziestki.”
Zamknęła oczy.
Nie potrzebowała więcej szczegółów.
„To Rodrigo…”
Wyraz twarzy Alejandra pociemniał.
„Twój były mąż?”
Skinęła głową.
„Skąd wiedział, że tu przyjdziesz?”
Waleria przypomniała sobie pożegnalną wiadomość, którą poprzedniego wieczoru wysłała starej przyjaciółce.
Nie martw się. Jutro lecę do Meksyku.
Nigdy nie przypuszczała, że jej przyjaciel nadal rozmawia z Rodrigo.
„Ktoś mu powiedział…”
Drzwi samolotu się otworzyły, a pasażerowie zaczęli wstawać, niecierpliwi, by jak najszybciej wysiąść.
Alejandro podniósł jedną rękę przed siebie.
„Zostań na miejscu.”
"Ale-"
„Zaufaj mi.”
Więc została.
