Mój szef zadzwonił do mnie o 23:00 i powiedział: „Przyjedź dziś ze mną do hotelu. Jeśli nie przyjedziesz, jesteś zwolniona — i nikomu o tym nie mów.” Pojechałam… Ale kiedy otworzyłam drzwi, zobaczyłam go czekającego w środku i usłyszałam, czego ode mnie chce, nie mogłam uwierzyć własnym uszom

Tylko dlatego, że nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę.

„Zagroził mi pan zwolnieniem, żebym przyjechała tutaj i udawała pana narzeczoną?”

Jego twarz się napięła.

„Nie powinienem był tego mówić.”

„Nie, nie powinien pan.”

Sięgnęłam do drzwi.

„Emma, proszę.”

Coś w jego głosie sprawiło, że się zatrzymałam.

Spojrzał na dwoje nieznajomych.

„To Margaret Collins, prawniczka mojej matki. A to pastor Keller, stary przyjaciel rodziny.”

Starsza kobieta skinęła mi niezręcznie głową.

To sprawiło, że cała sytuacja wydała się jeszcze dziwniejsza.

Pan Harrison podszedł bliżej, ale zatrzymał się kilka kroków ode mnie.

„Moja matka jest na górze.”

Zmarszczyłam brwi.

„Na górze?”

„Mieszka w prywatnym apartamencie. Wczoraj wypisano ją ze szpitala, ponieważ odmówiła spędzenia tam tego, co może być jej ostatnimi dniami.”

Mój gniew trochę osłabł.

„Co się stało?”

„Rak.”

Jego głos niemal się załamał przy tym słowie.

Pracowałam dla niego sześć lat, ale nigdy wcześniej nie słyszałam, żeby mówił o swojej rodzinie.

„Choruje od prawie dwóch lat” — kontynuował. „Lekarze myśleli, że ma więcej czasu. W zeszłym tygodniu powiedzieli nam, że prawdopodobnie już go nie ma.”

Ponownie spojrzałam na suknię.

„Nadal nie rozumiem, co to ma wspólnego ze mną.”

Spuścił wzrok.