„Moja matka od lat pragnie tylko jednej rzeczy — zobaczyć, że w końcu się ustatkowałem.”
„To nadal tego nie wyjaśnia.”
„Jest gorzej.”
Zaśmiał się gorzko.
„Trzy miesiące temu, kiedy przechodziła kolejną serię leczenia, zapytała mnie, czy jest ktoś w moim życiu.”
Czekałam.
„Powiedziałem, że tak.”
Uniosłam brwi.
„Okłamał pan umierającą matkę?”
„Tak.”
„Dlaczego?”
„Bo się bała. Powtarzała, że umrze, nie wiedząc, czy mam kogoś przy sobie. Chciałem dać jej coś, czego mogłaby się trzymać.”
Skrzyżowałam ramiona.
„Więc wymyślił pan kobietę?”
Zawahał się.
Potem spojrzał prosto na mnie.
„Użyłem twojego imienia.”
Wpatrywałam się w niego.
„Co pan zrobił?”
„Nigdy nie powiedziałem jej, że naprawdę jesteśmy razem. Na początku mówiłem tylko, że w pracy jest ktoś, na kim mi zależy.”
Ścisnęło mnie w żołądku.
„Ja?”
Skinął głową.
„Potem zaczęła zadawać pytania. I za każdym razem, kiedy próbowałem zmienić temat, uśmiechała się i wypowiadała twoje imię.”

„To szaleństwo.”
„Wiem.”
„I teraz chce pan, żebym założyła tę suknię?”
„Nie dlatego, że oczekuję, żebyś za mnie wyszła.”
