„Staram się nie stać tym, przed czym cię ostrzegam”.
To znów mnie uciszyło.
Wróciliśmy do środka.
A teraz patrzyłem.
Naprawdę warto obejrzeć.
Chloe zapytała, czy przywiozłem małą lodówkę.
Powiedziałem nie.
Spojrzała na swoją.
„Może każdy z nas powinien trzymać swoje jedzenie osobno”.
Spojrzałem na nią.
Dwa tygodnie wcześniej napisała SMS-a: „Możemy dzielić się WSZYSTKIM. To będzie jak posiadanie siostry”.
Nic nie powiedziałem.
Później jedna z dziewczyn z naszego piętra zapytała, czy pójdziemy gdzieś zjeść.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Chloe powiedziała: „Myślę, że Emma je z rodzicami”.
Dziewczyna wzruszyła ramionami. „Może jeszcze przyjść”.
Chloe spojrzała na mnie. „Och. Po prostu założyłam”.
Założyłeś co?
Że nie stać mnie na kolację?
Na co moi rodzice mi nie pozwalają?
Że ją zawstydzę?
Po raz pierwszy absurdalny plan taty przestał wydawać się zupełnie absurdalny.
Godzinę później moi rodzice byli gotowi do wyjazdu.
Mama mnie przytuliła.
Tata ścisnął mnie za ramię. „Zadzwonię dziś wieczorem”.
Szepnąłem: „Proszę, powiedz mi, że zabrałeś ze sobą normalne ubrania”.
Uśmiechnął się. „W furgonetce”.
