Moi rodzice przyszli na moją przeprowadzkę na studia ubrani jak bezdomni – byłem zawstydzony, dopóki tata nie powiedział, że to celowe

"Powiedziałeś, że ten samochód jest twój."

"To jest."

Zamrugała. „Co?”

„Samochód na moich zdjęciach. Jest mój.”

Jej wyraz twarzy się zmienił. „A moi rodzice nie są biedni”.

Cisza.

Mój tata ma trzy firmy. Moja mama jest księgową.

Chloe spojrzała na mnie. „Czekaj. Serio?”

"Poważnie."

„A co z furgonetką?”

"Mojego wujka."

"Worki na śmieci?"

Spojrzałem na nich. „Najwyraźniej moja matka jest oddana sztuce performance”.

Chloe się roześmiała. Nie był to uprzejmy śmiech. Uśmiech pełen ulgi. To mnie właśnie dobiło.

„O mój Boże” – powiedziała. „Przestraszyłeś mnie”.

Zamarłam. „Dlaczego?”

Natychmiast zdała sobie sprawę, co powiedziała. „Nie miałam tego na myśli”.

"Jakie?"

Odwróciła wzrok.

Podszedłem bliżej. „Czemu bieda moich rodziców miałaby cię przerażać?”

"Nie, nie."

„Czego więc się bałeś?”

Pocierała dłonie o dżinsy. „Po prostu nie chciałam, żeby zrobiło się niezręcznie”.

"Z czym?"

"Pieniądze."