Jessica ponownie spojrzała na dane z mikrochipa.
„Tu jest napisane, że Emily przywiozła go trzy lata temu do Kliniki Weterynaryjnej przy Willow Street. Był bezdomny.”
Oczy Roberta rozszerzyły się.
A potem powróciło zapomniane wspomnienie.
Rozmowa telefoniczna.
Śmiech jego córki.
„Co zrobiłaś?”
„Znalazłam kota.”
„Emily…”
„Umierał z głodu!”
Robert roześmiał się tamtego dnia.
Emily powiedziała mu, że znalazła wychudzonego rudego bezdomnego kota za swoim blokiem. Zabrała go do weterynarza, kupiła mu jedzenie i obiecała, że później wymyśli, co z nim zrobić.
Potem życie stało się zajęte.
A zaledwie kilka tygodni później Emily zmarła.
Robert całkowicie zapomniał o kocie.
Ale najwyraźniej kot nigdy nie zapomniał Emily.
„Proszę otworzyć klatkę” — wyszeptał Robert.
Jessica zawahała się.
„Lumo zwykle nie lubi, kiedy obcy go dotykają.”
„Nie sądzę, żebym był dla niego obcy.”
Jessica powoli otworzyła Klatkę Dwunastą.
Lumo nie uciekł.
Ruszył prosto w stronę Roberta.
Robert uklęknął na jedno kolano.

Kot zatrzymał się kilka centymetrów przed nim, wpatrując się w jego twarz.
Potem Lumo uniósł jedną łapę i dotknął dłoni Roberta.

