CZĘŚĆ 2
Zostawiłam widelce pod materacem i położyłam Alexa do łóżka.
Potem wyszedłem na korytarz i zadzwoniłem do Brandona.
„Dlaczego pod materacem naszego syna ukryte są dziesiątki widelców?”
Na linii zapadła cisza.
„To tylko gra” – odpowiedział w końcu.
„Jaki rodzaj gry?”
„Nazwałem ich Rycerzami Skarbów. Te widełki to srebrne miecze chroniące zamek.”
„To dlaczego kazałeś Alexowi obiecać, że mi nie powie?”
„Cece, wyolbrzymiasz sprawę.”
„Nie. Wplątałeś naszego pięcioletniego syna w tajemnicę i wielokrotnie kłamałeś, kiedy o to pytałem”.
Brandon powoli wypuścił powietrze.
„Moje nadgodziny zostały skrócone. Nie chciałem, żebyś martwił się o pieniądze, więc wymyśliłem grę, żeby odwrócić uwagę Alexa, kiedy wracałem późno do domu”.
Jego wyjaśnienie nie miało sensu.
„Od jak dawna Twoja praca jest ograniczona?”
„Kilka tygodni.”
„Ile tygodni?”
„Może dwa miesiące. Jestem zmęczony i mam wczesną zmianę. Czy możemy o tym porozmawiać po moim powrocie w niedzielę?”
Chciałem natychmiast uzyskać odpowiedź, ale w jego głosie słyszałem coś rozpaczliwego.
„Dobrze. Niedziela. Ale powiesz mi wszystko.”
Po zakończeniu rozmowy zostałem sam na korytarzu.
Następnie weszłam do naszej sypialni i przeszukałam część szafy, którą zajmował Brandon.
Nie wiedziałem, czego się spodziewać.
Za stosem dżinsów, pod starym pudełkiem na buty, odkryłem teczkę z papieru manilowego.
W środku znajdowały się zaległe rachunki, wyciągi z kart kredytowych, drugi telefon i podpisana umowa najmu kawalerki po drugiej stronie miasta.
Ścisnęło mnie w żołądku.
Zadzwoniłem do mojej siostry, Marion.
„Myślę, że Brandon ma romans.”
