We wrześniu 2019 roku 31-letnia szwedzka matka, Emma Schols, trzy razy weszła w szalejące płomienie, aby wyciągnąć z ognia swoich sześcioro dzieci.
Wszystko zaczęło się w cichych, wczesnych godzinach porannych, kiedy pożar uwięził jej dwóch najmłodszych synów na parterze.
To, co jeszcze chwilę wcześniej było zwyczajnym rodzinnym domem, nagle zaczęło wypełniać się dymem i nieznośnym gorącem. Nie było czasu na czekanie, nie było czasu na rozważanie każdego zagrożenia i nie było żadnej pewności, jak szybko rozprzestrzenią się płomienie.
Emma wiedziała tylko jedno:
Jej dzieci były w środku.

Pobiegła przez dym i dotarła do dwóch najmłodszych synów na parterze. Walcząc z coraz silniejszym ogniem, zdołała wyciągnąć ich na zewnątrz i zapewnić im bezpieczeństwo.
Zanim jednak zawróciła, Emma zrobiła coś ważnego.
Zamknęła drzwi wejściowe za chłopcami, aby w strachu i panice nie próbowali pobiec za matką z powrotem do płonącego domu.
