Dla większości ludzi samo wydostanie się raz z płonącego budynku byłoby wystarczające.
Dla Emmy był to dopiero początek.
Czworo jej dzieci nadal było uwięzionych na piętrze.
Bez chwili zastanowienia ponownie odwróciła się w stronę płonącego domu.
Płomienie były już silniejsze. Dym wypełniał pomieszczenia, widoczność niemal całkowicie zanikała, a każda kolejna sekunda wewnątrz stawała się coraz bardziej niebezpieczna.
Mimo to Emma wróciła.
Przedzierała się przez duszący dym i potworne gorąco, desperacko próbując dostać się do pomieszczeń na piętrze, gdzie czekały jej dzieci.
Temperatura stała się tak wysoka, że jej ciało zaczęło doznawać poważnych obrażeń.
Mimo to nie chciała się zatrzymać.
Nie myślała o sobie.
Myślała o sześciorgu dzieci, które potrzebowały, aby po nie wróciła.
Jedno po drugim starała się wydostać je z dala od płomieni.
Wtedy, pośród chaosu, Emma zdała sobie sprawę z czegoś, co musiało być przerażające ponad wszelkie słowa.
Jej najmłodsze dziecko, Mollie, nadal było w środku.
Emma weszła już dwa razy do płonącego domu.
Była ranna.
