Pokręciłem głową. „Nie dla każdego”.
Uśmiechnęła się. „Tylko dla tych, którzy na to zasługują”.
Później staliśmy razem na ganku. Jej stopy były ciepłe. Jej dom był bezpieczny. Przez okno wpadał śmiech, muzyka i blask ognia, którego nikt już nie mógł użyć przeciwko niej.
„Uratowałeś mnie” – powiedziała.
Spojrzałem na dom pełen ocalałych.
„Uratowałeś ich wszystkich.”
Ślady Erica pokryły się śniegiem, aż nic nie zostało.
Nie pozostał nawet cień.
