W wieku 6 lat obiecałam mojemu najlepszemu przyjacielowi z zespołem Downa, że ​​pójdziemy razem na bal maturalny – 12 lat później mama powiedziała, że ​​mogę z nim pójść tylko pod jednym warunkiem

CZĘŚĆ 1

W noc balu maturalnego moja mama zamknęła drzwi mojego pokoju.

Wtedy wiedziałem, że coś jest nie tak.

Na dole czekał na mnie Noah w granatowym garniturze i muszce, o której opowiadał od miesięcy. Słyszałem, jak śmieje się z moją ciotką przez podłogę.

Mama zwróciła się w moją stronę.

„Możesz dziś wieczorem pójść z Noahem, Christina. Ale najpierw muszę ci coś powiedzieć”.

Spojrzałem na nią.

„O czym?”

Jej wzrok powędrował w stronę zamkniętych drzwi.

„O Noem”.

A potem dodała cicho:

„I o mnie.”

Moje serce zaczęło walić.

Noah i ja byliśmy najlepszymi przyjaciółmi odkąd skończyliśmy szóste lata.

Poznaliśmy się w pierwszej klasie, bo oboje nienawidziliśmy rodzynek.

Podczas przekąski nasz nauczyciel rozdał wszystkim małe czerwone pudełeczka, a ja potajemnie chowałem swoje pod serwetką, gdy Noah pochylił się.

„To mądre.”

Spojrzałem obok siebie.

On robił to samo.

„Ty też ich nienawidzisz?”

„To stare winogrona” – powiedział poważnie.

To wystarczyło.