W wieku 6 lat obiecałam mojemu najlepszemu przyjacielowi z zespołem Downa, że ​​pójdziemy razem na bal maturalny – 12 lat później mama powiedziała, że ​​mogę z nim pójść tylko pod jednym warunkiem

Około południa byliśmy już nierozłączni.

Noah miał zespół Downa, ale dla mnie, sześcioletniego dziecka, miało to o wiele mniejsze znaczenie niż to, że oszukiwał na quizie o dinozaurach i śmiał się z moich okropnych rysunków.

Pewnego popołudnia inny uczeń z klasy powiedział Noemu, że nikt nigdy go nie poślubi.

Wciąż pamiętam, jak mina Noaha posmutniała.

„Ktoś go pokocha” – warknąłem.

Chłopiec się roześmiał.

„W takim razie wyjdź za niego.”

Później Noah znalazł mnie samą.

„Chrissy… czy kochałabyś mnie?”

Mając sześć lat, nie miałem pojęcia, co to właściwie za pytanie.

"Może."

Jego twarz pojaśniała.

Potem przypomniałem sobie, jak mój starszy kuzyn opowiadał o balu maturalnym.

„Ale najpierw musimy iść na bal maturalny.”

„Co to jest bal maturalny?”

„Bajka, na którą idziesz, gdy już prawie dorośniesz.”

Noe wyciągnął swój mały palec.

"Obietnica?"

Zaczepiłem swój o jego.

"Obietnica."

Zapomniałem o tym niemal natychmiast.

Noe tego nie zrobił.

Przez kolejnych dwanaście lat nasza przyjaźń przetrwała różne zajęcia, zmieniające się zainteresowania, trudny okres dorastania i wszystko inne, co przyniosło nam dorastanie.

Noah uwielbiał statystyki baseballowe.

Kochałam sztukę.

Wciągnął mnie w niekończące się rozmowy o miotaczach.

Przeciągałem go po muzeach.

Żadne z nas nie nawróciło drugiego.

Kiedy miałem dwanaście lat, moi rodzice się rozwiedli, wszystko się zmieniło.

Tata się wyprowadził.

Mama płakała, gdy myślała, że ​​nie patrzę.

W szkole przestałam dużo jeść i stałam się spokojniejsza.

Noe to zauważył.

Nigdy nie żądał wyjaśnień.

On po prostu usiadł obok mnie.

Czasami mówił.

A czasami nie.

Kilka lat później, gdy oblałam pierwszy egzamin na prawo jazdy, Noah pojawił się z dwoma lodami.

„Po pierwsze, bo próbowałaś” – powiedział.

„A drugi?”

„Bo prowadziłeś okropnie.”

Kiedy chciałam rzucić malarstwo, bo ktoś wyśmiał jeden z moich obrazów, Noah ukradł najbrzydszy rysunek dinozaura, jaki kiedykolwiek narysowałam, i przykleił go taśmą do swojej szafki.

„Dlaczego to tam umieściłeś?”

„Bo nie możesz jeszcze zrezygnować.”

"Dlaczego?"

Przyjrzał się rysunkowi.

„Bo wasze dinozaury nadal wyglądają jak ziemniaki z rękami.”

To był Noe.