Wkrótce potem biegła księgowa Nia Porter odkryła pierwszą firmę-fiszkę. Nie miała ona pracowników, prawdziwych klientów i nie miała żadnego celu poza ukrywaniem pieniędzy.
Transfery połączyły Juliana, Trenta i jedno imię, które sprawiło, że ścisnęło mnie w żołądku.
Moja matka.
Po cichu przelewali pieniądze, wprowadzając zamieszanie wokół moich odrębnych aktywów i budując historię o tym, że odziedziczony przeze mnie spadek w jakiś sposób stał się własnością małżeńską.
Następnie Nia znalazła ostatni ciąg e-maili.
Trent zapytał, czy powinni przesunąć rozwód przed audytem mojej firmy. Mama powiedziała, że podpiszę wszystko, jeśli będę wstrząśnięta. Jasmine wspomniała o Avy, która odwracała uwagę Juliana.
Następnie Julian napisał:
„Ona dba o pozory. Kiedy sąd zacznie naciskać, zrobi więcej, niż wymaga prawo, żeby tylko powstrzymać presję”.
Nie płakałam.
Po prostu wszystko wydrukowałem.
