Lata wcześniej, po odkryciu nieregularnych płatności od dostawców, po cichu stworzyłem lustrzane archiwum audytów poza siecią firmową. Każda usunięta faktura, zmieniony podpis i podejrzany przelew nadal istniały. Udzieliłem prokuratorom pełnego dostępu.
Potem zatwierdziłem jedną rzecz: specjalne walne zgromadzenie akcjonariuszy.
Celeste pojawiła się w białym jedwabiu, niosąc laskę ojca niczym trofeum. Adrian przyniósł szampana. Mercer rozdał dokumenty ogłaszające sprzedaż i moje trwałe usunięcie z zarządu.
Zanim spotkanie się zaczęło, Celeste osaczyła mnie przy windach.
„Mógłbyś mieć wygodne życie” – wyszeptała. „Ale zawsze musiałeś udowadniać, że jesteś wyjątkowy”.
„Nigdy nie musiałem tego udowadniać”.
Jej oczy się zwęziły.
Kontynuowałem: „Potrzebowałem tylko, żebyś to zbagatelizował”.
W sali konferencyjnej Adrian ogłosił, że sprzedaż zagraniczna zostanie sfinalizowana za czterdzieści osiem godzin. Dyrektorzy nerwowo bili brawo. Podsunął mi tablet autoryzacyjny.
„Twoja zgoda biometryczna” – powiedział. „Podpisz, a mogę podwoić twój limit”.
Położyłem kciuk na skanerze.
Ekran zamrugał na czerwono.
TRANSFER ZABLOKOWANY: PRZEGLĄD TRUST PROTECTOR.
Cisza pochłonęła pokój.
Mercer gwałtownie wstał. „To postanowienie zostało uchylone”.
„Nie” – powiedziałem. „Na twojej sfałszowanej kopii jest napisane, że została unieważniona”.
Stuknąłem w ekran ścienny. Pojawiły się wyciągi bankowe, zmienione umowy i płatności od firm-fiszek.
Adrian zbladł.
Celeste syknęła: „Wyłącz to”.
Uśmiechnąłem się. „Jeszcze nie.”
Drzwi sali konferencyjnej się otworzyły.
Detektyw Quinn wszedł z sześcioma funkcjonariuszami.
Jednak osoba idąca za nimi sprawiła, że Celeste upuściła laskę Ojca.
Mój ojciec wszedł do pokoju.
„Witaj, kochanie” – powiedział. „Tęskniłaś za mną?”
