CZĘŚĆ 2: Upokorzenie, które Sarah chciała, żeby wszyscy zobaczyli
Elias spędził pierwszą noc w pobliżu starych szop z Lily, ponieważ była zbyt przerażona, by wrócić do dworu. Umył jej ręce, znalazł coś ciepłego do jedzenia i słuchał, jak stopniowo wyjaśniała, jak zmieniło się jej życie, gdy Sarah uznała, że opieka nad siostrzenicą to raczej niedogodność niż obowiązek.
Lily powiedziała mu, że pierwotnie pozwolono jej spać w domu, ale Sarah coraz częściej traktowała ją jak nieodpłatną pomoc domową. Za każdym razem, gdy odwiedzali ją bogaci goście, Lily kazano się ukrywać, a ostatecznie Sarah przeniosła ją całkowicie do zabudowań gospodarczych, ponieważ twierdziła, że dziecko zawstydzało wizerunek, jaki kreowała dla Thorne Manor.
„Starałem się być grzeczny, tato. Myślałem, że jeśli będę się bardziej starał, ciocia Sarah pozwoli mi wrócić do domu”.
Elias mocniej przytulił córkę.
„Nigdy nie musiałeś pracować na miejsce we własnej rodzinie”.
Następnego popołudnia Thorne Manor był już zatłoczony przez najbogatszych mieszkańców Ravenwood. Sarah gościła burmistrza, kilku inwestorów i potencjalnych partnerów w projekcie Grand Resort, ambitnej, luksusowej inwestycji, która wymagała pozyskania większej ilości okolicznych terenów.
Elias szedł w kierunku dworu, niosąc Lily, teraz czystą i owiniętą w wojskową kurtkę. Zamierzał tylko przynieść wodę i kilka rzeczy, ale Sarah go zatrzymała, zanim zdążył wejść do holu.
„Wynoś się! Mówiłem ci, żebyś nie przynosił tego świństwa do mojego domu.”
Jej podniesiony głos natychmiast przyciągnął uwagę gości. Zamiast ściszyć głos, Sarah wydawała się zadowolona z obecności publiczności i zaczęła przedstawiać brata jako weterana, któremu nie udało się przeżyć, który powrócił, spodziewając się żyć z majątku, który rzekomo sam zgromadził.
Elias ostrożnie posadził Lily na krześle na ganku, po czym sięgnął po swoją torbę podróżną. Sarah złapała ją pierwsza i rzuciła na błotnisty fragment podjazdu, rozrzucając ubrania Eliasa i małego, drewnianego ptaszka, którego wyrzeźbił dla Lily w ostatnich miesiącach pobytu za granicą.
„Mój brat, wielki bohater. Dziesięć lat drogi stąd, a oto, co wraca do domu”.
Kilku gości się roześmiało.
