Wyglądał na pozbawionego koloru.
Iris upuściła buty przy schodach. „Ojczym Ryana pojawił się na balu maturalnym”.
Poczułem ucisk w żołądku.
„Okej. I co?”
„Zaskoczył Ryana. Wrócił wcześniej z pracy, bo chciał go zobaczyć w smokingu, zanim wieczór się skończy. Na początku było słodko. Ryan mnie przedstawił, a jego ojczym zamarł. Zupełnie zamarł. Ciągle pytał o moje imię. Potem o ciebie. No, o moich rodziców.”
Zacisnęłam palce na framudze drzwi.
„Jak miał na imię?”
Iris zmarszczyła brwi. „Tony.”
Pokój zdawał się kurczyć.
„Mamo?” zapytała Iris.
„Przepraszam. Źle połknęłam.”
„Nie, nie zrobiłeś tego” – powiedział Ryan, patrząc na mnie.
Iris spojrzała to na jedno, to na drugie. „Ryan, chcesz wody? Prawie się nie odzywałeś, odkąd wyszliśmy”.
„Nic mi nie jest, Iris. Chyba po prostu zmęczyłem się tańcem.”
„Nie, nic ci nie jest. Przyniosę.”
W chwili, gdy zniknęła w kuchni, Ryan podniósł głowę.
