Iris się zarumieniła. „Wyglądasz bardzo… smokingowo. Przepraszam. Nie wiem, dlaczego to powiedziałam”.
Przez kilka minut wszystko wydawało się zwyczajne.
Zrobiłem o wiele za dużo zdjęć, a Ryan otworzył jej drzwi samochodu.
Obserwowałem ich, aż zniknęły ich tylne światła.
Kilka godzin później mój telefon zawibrował.
„Mamo! Nigdy nie uwierzysz, co się właśnie stało!”
Uśmiechnęłam się odpowiadając.
„Co? Wszystko w porządku?”
Jej odpowiedź nadeszła szybko.
„Powiem ci, jak wrócę do domu. To… szaleństwo.”
„Dobre szaleństwo czy złe szaleństwo, Iris? Jesteś bezpieczna?”
O północy wydeptałem ścieżkę od kanapy do okna.
O 12:07 światła reflektorów oświetliły zasłony, a ja otworzyłem drzwi, zanim jeszcze dotarli na werandę.
"Irys?"
Weszła pierwsza, jej oczy były błyszczące i przerażone.
„Mamo, dziś wieczorem coś się wydarzyło i nawet nie wiem, jak to wytłumaczyć”.
„Czy jesteś ranny?”
„Nie. To było po prostu dziwne.”
Ryan wszedł za nią.
