„Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to, rób, co uważasz za najlepsze, kochanie” – odpowiedział, zupełnie nieświadomy, że jego świat jest bliski zawalenia się.
Po raz pierwszy w życiu Margot nie widziała męża, patrząc na niego. Zobaczyła aktora grającego starannie zaprojektowaną rolę.
W poniedziałek Lucas powiedział, że w piątek będą musieli udać się do miasta, aby podpisać rutynowe dokumenty w prywatnym klubie biznesowym w centrum miasta.
„To po prostu standardowe planowanie majątku” – powiedział, krojąc papaję. „Chcę mieć pewność, że w pełni chronimy wszystko, co należy do naszej rodziny”.
Margot skinęła głową, jakby nie miała żadnych zmartwień, jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, jaką szkodę może przynieść niedocenianie jej przez narcyza.
W piątek pojawiła się w eleganckiej bluzce w kolorze kości słoniowej i jasnoróżowym żakiecie, ubrana jak kobieta, którą była zanim spędziła połowę swojego życia na ukrywaniu swojej tożsamości, aby Lucas mógł zabłysnąć.
Lucas, dwaj podejrzliwi wspólnicy i drogi notariusz już siedzieli w prywatnej sali konferencyjnej.
Dokumenty były starannie ułożone przed nią, a kolorowe karteczki samoprzylepne oznaczały każde miejsce, w którym miała się podpisać.
Lucas uśmiechnął się z obraźliwym, protekcjonalnym spokojem.
„Po prostu zróbmy to szybko i sprawnie, nie ma potrzeby żadnych komplikacji dzisiaj”.
Margot wzięła do ręki pierwszy dokument, uważnie go przeczytała, po czym podniosła na niego wzrok i spojrzała tak, że się zawahał.
„To dość dziwne, Lucasie” – powiedziała tonem idealnie lodowatego spokoju – „dlaczego właściwie mój podpis widnieje już na ogromnym przelewie datowanym na październik zeszłego roku?”
Cisza zapadła w pokoju niczym gilotyna. Lucas zbladł, a jego ręce drżały na tyle, by notariusz to zauważył.
Jeden z partnerów na straszną sekundę przestał oddychać, a gdy Lucas otworzył usta, by sformułować jakąś słabą, rozpaczliwą odpowiedź, ciężkie dębowe drzwi zaczęły się otwierać.
CZĘŚĆ 3: Rozliczenie
Drzwi otworzyły się szeroko i Janice weszła do środka ze spokojnym i pewnym siebie podejściem, za nią zaś podążało dwóch surowych prawników i urzędnik sądowy niosący dużą skórzaną torbę.
Nie krzyczała, nie robiła scen i początkowo nawet nie spojrzała na Margot. Zamiast tego wbiła ostre, nieruchome spojrzenie w Lucasa.
Położyła grubą teczkę na środku stołu, bezpośrednio nad dokumentami, które Lucas chciał, żeby Margot podpisała.
„Niniejszym zawiadamia się Państwa o pilnym wniosku o natychmiastowe zamrożenie wszystkich aktywów, dokładnym przeglądzie wszystkich podpisów i konkretnych środkach ostrożności w związku z zarzutami oszustw finansowych”.
