Nieznajomy zadzwonił do mnie z telefonu mojego męża, który zgubił... Kiedy powiedział mi, gdzie go znalazł, nie mogłam oddychać

„No i masz.”

W jednym z narożników ekranu znajdowała się niewielka rysa, ale poza tym ekran wyglądał na nienaruszony.

Obracałem go w dłoniach.

„To jest idealne.”

„Cieszę się.”

„Naprawdę nie potrafię ci wystarczająco podziękować, Charlie.”

„To nie był żaden problem.”

Ruszył z powrotem w stronę ciężarówki.

Ciekawość mnie powstrzymała.

"Czekać."

Charlie się odwrócił.

„Zastanawiam się tylko, gdzie to znalazłeś.”

Odpowiedział natychmiast.

„Przed centrum odwiedzin rodzinnych w centrum miasta”.

Mój uśmiech zniknął.

Telefon nagle wydał mi się znacznie cięższy.

Wiedziałem dokładnie, co to za miejsce.

Było to miejsce, w którym dzieci czekały na nadzorowane wizyty rodziców, którzy nie zawsze się pojawiali.

I nie było to nigdzie w pobliżu biura Juliana.

Nigdzie w pobliżu jego siłowni.

Charlie zauważył zmianę mojego wyrazu twarzy.

„Przepraszam. Czy powiedziałem coś nie tak, Dani?”

Spojrzałem na telefon, a potem znów na niego.

Przez dwanaście lat mój mąż był najbardziej przewidywalną osobą, jaką znałam.

Teraz miałem pytanie, którego prawie bałem się zadać.

Charlie przyglądał mi się przez chwilę.

„Mam nadzieję, że nie sprawiłem żadnych kłopotów.”

Nie mogłem mówić.

Moje myśli wciąż wracały do ​​centrum odwiedzin.