42 000 dolarów.
38 500 dolarów.
61 000 dolarów.
Daniel cofnął się.
Odkryłem Brighton trzy tygodnie wcześniej.
Jego zarejestrowaną właścicielką była Patricia.
Ale autoryzacja bankowa zaprowadziła nas w jeszcze ciekawsze miejsce.
Danielu.
Patricia nagle spojrzała na swego syna.
„Powiedziałeś mi, że ona nie wie.”
I tak to się stało.
Pierwsze pęknięcie.
Daniel rzucił się do mikrofonu.
Odszedłem.
Zniżył głos.
„Claire, posłuchaj mnie. Możemy wszystko wyjaśnić prywatnie”.
„Miałeś osiemnaście miesięcy.”
„Nie niszcz mi kariery przez nieporozumienie”.
„Sfałszowałeś moją elektroniczną zgodę na jedenaście przelewów.”
W pokoju wybuchła wrzawa.
Jego ojciec, który siedział w milczeniu przy przejściu, nagle wstał.
„Danielu?”
Daniel go zignorował.
Jego oczy wciąż były we mnie wpatrzone.
„Nie możesz tego udowodnić.”
Marcus przemówił zza nas.
„Możemy.”
Daniel znieruchomiał.
Marcus otworzył zapieczętowaną teczkę.
„Logi urządzeń, rekordy IP, znaczniki czasu i wiadomości wewnętrzne”.
Patricia patrzyła na mnie, jakby w końcu mogła mnie wyraźnie zobaczyć.
Nie odkryłem po prostu ich kradzieży.
