Jego prawnik przewracał strony drżącymi palcami. „Te dokumenty nie zostały uwierzytelnione”.
„Tak” – odpowiedziała Lena. „Przez Urząd Patentowy, dwa banki, byłego radcę prawnego firmy i metadane samego pana Mercera”.
Drzwi sali sądowej się otworzyły.
Do sali weszło dwóch śledczych federalnych z urzędnikiem sądowym. Za nimi szedł Martin Hale, dyrektor finansowy Mercer Dynamics i najbliższy przyjaciel Granta.
Grant wpatrywał się. „Martin?”
Martin nie chciał spojrzeć mu w oczy.
Lena wręczyła sędziemu kolejny plik. „Pan Hale podpisał wczoraj wieczorem umowę o współpracy. Dostarczył oryginalne księgi i nagrania z panem Mercerem, który nakazał pracownikom zniszczenie dowodów”.
Vanessa zerwała się na równe nogi. „To kłamstwo!”
Głos sędziego zatrzeszczał jak bicz. „Proszę usiąść”.
Opadła na krzesło.
Grant odwrócił się do mnie, a strach zastąpił wściekłość. „Zaplanowałeś to”.
„Nie” – powiedziałem. „Udokumentowałem to”.
„Myślisz, że możesz przejąć moje towarzystwo?”
Spojrzałem na niego uważnie. „Grant, to nigdy nie było całkowicie twoje”.
Następnie Lena pokazała oryginał umowy założycielskiej.
Moje nazwisko pojawiło się jako pierwsze.
Założyciel. Większościowy właściciel praw własności intelektualnej. Pięćdziesiąt jeden procent udziałów w nieaktywnym funduszu powierniczym.
Twarz Granta zbladła.
Nie miał na celu posiadania zależnej żony.
Próbował wymazać kobietę, która była prawną właścicielką fundamentów jego imperium.
