Część 2:
A dokładniej, przypomniało mi się coś, co powiedział mi w ostatnim miesiącu swojego życia. Był wtedy osłabiony, ledwo mógł siedzieć, ale mimo to jakoś uparcie chciał mi dawać polecenia, jakby to ja potrzebowałem opieki.
Trzymał mnie za rękę w pokoju hospicyjnym i powiedział: „Nora, nie znikaj tylko dlatego, że ja znikam”.
Śmiałam się przez łzy. „To bardzo dramatyczne słowa”.
„Proszę bardzo” – powiedział. „I mówię poważnie. Nie zaczynaj się ubierać jak kurtyna i przepraszać za zajmowanie miejsca”.
W tej łazience, mimo wszystko, uśmiechnąłem się.
„Ty władczy człowieku” – wyszeptałam.
Następnie zdjęłam jednoczęściowy kostium, wyciągnęłam bikini z walizki i założyłam je.
Moje ręce lekko drżały, gdy ją wiązałam.
Zanim dotarłem na piasek, rodzina już rozsiadła się pod dwoma parasolami. Daniel czytał coś na telefonie. Megan wcierała krem z filtrem w szyję Tylera, a on narzekał, jakby go torturowała. Ava i Chloe robiły zdjęcia swoich drinków, zanim ktokolwiek zdążył ich skosztować.
Wszystkie cztery wnuki podniosły wzrok, gdy mnie zobaczyły.
Poczułem, jak ich wzrok przesuwa się po mnie. Po moim brzuchu. Po moich nogach. Po mojej twarzy.
Przez sekundę chciałem się tak bardzo odwrócić, że aż zatrzymałem nogi.
Ale ja szedłem dalej.
Każdy krok wydawał się decyzją.
Słońce było ostre i jasne. W powietrzu unosił się zapach soli, oleju kokosowego i ciepłego piasku. Dzieci radośnie krzyczały w pobliżu fal. Nastolatek rzucał piłką do futbolu amerykańskiego z ojcem. Dziewczynka w różowych pieluchach przemknęła obok mnie, jakby była właścicielką całego oceanu.
Nikt nie westchnął.
Nikt nie zemdlał.
Świat pozostał dokładnie taki sam, jak poprzednio.
Rozłożyłam ręcznik, zdjęłam przykrycie, starannie je złożyłam i położyłam obok torby.
Wtedy zauważyłem mężczyznę stojącego kilka metrów dalej i patrzącego w moją stronę.
Wyglądał na sześćdziesiątkę, szczupły i opalony, miał siwe włosy i twarz ukształtowaną przez słońce i upływ czasu. Powiedział coś do kobiety obok siebie, a ona też się na mnie odwróciła.
Poczułem ucisk w żołądku.
