Zanim zaplanowane przemówienia dobiegły końca, Maya wstała i sięgnęła po mikrofon.
„Jeśli mogę” – powiedziała, uśmiechając się do Harry’ego. „Matka powinna powiedzieć kilka słów w dniu ślubu córki”.
Moje krzesło zaskrzypiało i przesunęło się do tyłu.
Adele stanęła pierwsza.
Maya uniosła mikrofon. „Adele, moja piękna dziewczyno, od dnia twoich narodzin marzyłam, żeby zobaczyć cię w bieli”.
Twarz Adele pozostała spokojna.
„Miłość matki nigdy nie odchodzi” – kontynuowała Maya. „Nawet gdy życie, ból i inni ludzie odciągają ją od dzieci”.
W pokoju zapadła cisza.
„Są rzeczy, których dzieci nie rozumieją. Czasami matka nie ma kontaktu ze swoimi dziećmi”.
Adele zrobiła krok naprzód. „Właściwie, mamo, zanim skończysz, mam coś dla ciebie”.
Penelope i Lucille niosły białe pudełko przewiązane satynową wstążką.
Maya mrugnęła, a potem uśmiechnęła się szerzej. „Dla mnie?”
„Dla ciebie” – powiedziała Adele. „Otwórz”.
Maya odwiązała wstążkę i podniosła pokrywę.
Na początku tylko patrzyła.
W środku było 15 kopert, każda oznaczona rokiem. Pod nimi znajdowały się zdjęcia, zaproszenia, programy, listy zwrotne, wydrukowane e-maile i mój stary notatnik z pękniętym grzbietem.
Twarz Mai straciła kolor. „Co to jest?”
Adele podeszła bliżej. „Piętnaście lat tego, co tata ci wysłał, a ty odesłałeś”.
Maya podniosła jedną kopertę. „To podróbka”.
„Nie” – powiedziałem.
Oczy Mai błysnęły. „Robert, nie.”
Adele uniosła małą różową kartkę. „Piper zrobiła ją, kiedy miała dziewięć lat. Jest na niej napisane: 'Mamo, proszę, przyjdź na moje urodziny'”.
Piper zasłoniła usta.
