„W moim własnym biurze?”
Wyciągnąłem z teczki kopie dokumentów bankowych.
„Ktoś złożył wniosek o kredyt hipoteczny na kwotę czterystu osiemdziesięciu tysięcy dolarów, korzystając z cyfrowej wersji mojego podpisu”.
Gniew Małgorzaty na chwilę ustąpił miejsca strachowi.
Daniel ruszył w moją stronę.
„Claire, mogę wyjaśnić.”
„Zwróciłem się już do banku z prośbą o zamrożenie aplikacji. Ich dział ds. oszustw przechowuje dane logowania”.
Mąż Vanessy, Eric, nagle zaczął bardzo interesować się podłogą.
Spojrzałem mu prosto w oczy.
„Ciekawe, Eric. Wniosek został wysłany z adresu IP przypisanego do twojego laptopa.”
Podniósł gwałtownie głowę.
„To nie dowodzi, że cokolwiek zrobiłem”.
„Nie” – powiedziałem. „Ale kamera, która wczoraj o 1:14 w nocy nagrała, jak wnosisz moją teczkę z dokumentami finansowymi do pokoju gościnnego, może pomóc”.
Margaret odwróciła się w stronę Daniela.
„Mówiłeś, że ona nigdy niczego nie sprawdzała!”
To było wszystko, czego potrzebowałem.
W pokoju znów zapadła cisza.
Daniel szepnął: „Mamo, zamknij się”.
