Uśmiechnąłem się zimno.
„Dziękuję, Margaret.”
Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że właśnie potwierdziła swój plan przed trzema nagrywającymi kamerami.
Otworzyłem drzwi wejściowe.
„Mój prawnik jest już w drodze. Ślusarz też. Masz dziesięć minut, żeby się stąd wydostać”.
Margaret nie miała zamiaru odejść po cichu.
Krzyczała, że rozbijam rodzinę.
Vanessa nazwała mnie samolubną i niewdzięczną.
Eric upierał się, że wniosek bankowy był „nieporozumieniem”.
Daniel poczekał, aż pozostali zaczną ciągnąć swoje walizki w stronę wejścia, zanim podjął ostatnią próbę.
„Naprawdę wybierasz dom ponad męża?”
Spojrzałem na niego.
„Nie, Danielu. Wybrałeś mój dom zamiast swojej żony.”
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Moja prawniczka, Maya Chen, stała na zewnątrz ze ślusarzem i prywatnym ochroniarzem.
Doradzała mi od czasu pierwszego podejrzanego dochodzenia bankowego, do którego doszło trzy dni wcześniej.
