CZĘŚĆ 3
Drzwi karetki zatrzasnęły się z ciężkim, metalicznym trzaskiem, odcinając widok na sąd, Daniela, Patricię i pokój, w którym wszyscy widzieli, jak upadam, zanim doszli do wniosku, że mogłem mówić prawdę.
Ratowniczka medyczna o imieniu Lisa pochyliła się nade mną. „Emily, założę kroplówkę. Staraj się oddychać powoli”.
Chciałem jej powiedzieć, że się staram. Chciałem wytłumaczyć, że od miesięcy próbuję – oddychać, stać, żeby mi uwierzyli, zapewnić bezpieczeństwo Lily. Ale maska tlenowa wciskała mi się w twarz, a ciało odmawiało współpracy.
Pułkownik Carter poszedł za nami do stanowiska karetek i krótko porozmawiał z ratownikami medycznymi, zanim mnie tam wsadzili.
„Miała nieregularne tętno, chwilową utratę kontroli nad motoryką, bladość, dezorientację i dyskomfort w klatce piersiowej” – powiedział. „Wskazywała również na lęk przed powrotem do domu z mężem”.
Lisa spojrzała na mnie i skinęła głową. „Mam to.”
Drzwi się zamknęły. Rozległ się dźwięk syreny.
W szpitalu St. Matthew's w Arlington natychmiast przewieziono mnie na oddział ratunkowy. Pobrano mi krew. Wykonano EKG. Następnie tomografię komputerową. Pytania napływały zewsząd.
Czy jadłem?
Czy brałem leki? Systemy bezpieczeństwa drzwi
Czy byłam w ciąży?
Czy niedawno doznałem urazu?
Kiedy pielęgniarka o imieniu Marisol zadała mi to ostatnie pytanie, odwróciłam wzrok.
Zniżyła głos. „Emily, jesteś tu bezpieczna. Czy ktoś cię skrzywdził?”
Ścisnęło mnie w gardle.
