„Czy czuje się pani bezpiecznie, wracając dziś do domu z mężem?” – zapytał sędzia.
Daniel warknął: „Wasza Wysokość, to jest całkowicie niestosowne”.
Sędzia Hanley powoli odwrócił głowę. „Panie Whitaker, jeszcze jedna przerwa i zostanie pan usunięty”.
Po raz pierwszy od rana Daniel wyglądał na niepewnego.
Mrugnęłam raz. Potem, ostatkiem sił, jakie mi pozostały, poruszyłam głową na boki.
NIE.
W pokoju znów zapadła cisza.
Ratownicy medyczni przyjechali chwilę później, wnosząc nosze i niosąc torby medyczne. Młody ratownik medyczny podał mi tlen do twarzy, a drugi monitor podłączył pod obojczyk. Urządzenie zaczęło nierówno piszczeć.
Jeden z ratowników medycznych zerknął na ekran. „Musimy ruszać”.
Pułkownik Carter wstał, ale pozostał blisko. „Straciła przytomność?”
„Krótko” – odpowiedział oficer Miller. „Upadł na ziemię”.
Daniel podszedł do noszy. „Jestem jej mężem. Pojadę z nią”.
Odwróciłam twarz w panice.
Pułkownik Carter zauważył.
Sędzia Hanley również to zauważył.
„Nie” – powiedział sędzia.
Daniel zatrzymał się. „Co?”
„Zostaniesz tutaj.”
"Moja żona-"
„Pańska żona została przewieziona na leczenie doraźne. Sąd podejmie decyzję o dalszych krokach w sprawie kontaktu po otrzymaniu potwierdzenia lekarskiego i zapoznaniu się z dzisiejszymi zeznaniami”.
Patricia wstała. „To szaleństwo. Ona to zaplanowała”.
Sędzia Hanley spojrzał na nią z lodowatą precyzją. „Pani Whitaker, proszę usiąść”.
Ratownicy medyczni mnie podnieśli. Kiedy wnosili mnie przez drzwi sali sądowej, zobaczyłem Daniela stojącego pod pieczęcią stanu, z twarzą twardą i bladą. Obok niego jego matka trzymała torebkę jak broń.
Głos sędziego Hanleya towarzyszył mi na korytarzu.
„To przesłuchanie jest zawieszone. Nikt nie wychodzi.”
