Część 3:
Podczas pierwszej rozprawy mama spojrzała przez salę i bezgłośnie powiedziała:
„Zniszczyłeś nas.”
Spojrzałem na nią i pomyślałem o Mii trzęsącej się w ciemności za stoiskiem z przekąskami.
Potem powiedziałem bezgłośnie:
„Nie. Zrobiłeś to.”
Sędzia przyznał mi nakaz ochrony. Wymieniłem zamki, zmieniłem trasę Mii do szkoły i zacząłem spać na materacu obok jej łóżka, bo koszmary wciąż budziły ją przed świtem.
Uzdrowienie nie nadeszło jak szczęśliwe zakończenie. Nadeszło powoli, poprzez wizyty terapeutyczne, aktualizacje policyjne i pierwszą noc, kiedy Mia spała bez trzymania mnie za rękaw. Nadeszło, gdy znów się roześmiała przy śniadaniu i poprosiła o dodatkowy syrop do naleśników.
Kilka miesięcy później wróciliśmy na plażę z dwójką przyjaciół, koszem piknikowym i fioletowym latawcem. Mia stała na brzegu fal, początkowo mocno trzymając mnie za rękę.
Potem puściła.
Pobiegła w stronę wody, promienie słońca migotały w jej włosach, a ja obserwowałem ją, nie odrywając wzroku nawet na sekundę.
