Prawdziwie.
Kiedy Stormy zażartowała z niego, że nosi przy sobie trzy oddzielne notesy, zaśmiał się sam z siebie, po czym dołączył do niej.
Był dokładnie takim młodym człowiekiem, jakiego każda matka pragnęła poznać swoją córkę.
Następnie zwrócił się w stronę Stormy i uśmiechnął się.
„Mój tata rzeczywiście raz mi się oświadczył.”
Widelec zamarzł mi w połowie drogi do ust.
"Naprawdę?"
Jordan skinął głową.
„Do mojej mamy.”
Uwolniłem wstrzymywany oddech.
Poczułem się głupio, że pozwoliłem swoim myślom wybiec tak daleko w przyszłość.
Mimo to misia nie dało się zignorować. Co kilka minut delikatnie przesuwał się z plecaka obok krzesła Jordana.
Wskazałem na to gestem.
„To nietypowy brelok.”
Jordan spojrzał na torbę i uśmiechnął się.
„O, to?”
Odczepił misia i ostrożnie położył go na stole.
„Jedno ucho jest krzywe.”
Jordan się uśmiechnął.
„Tata zawsze żartował, że kobieta, która to zrobiła, zmęczyła się w połowie.”
Zanim zdążyłem się powstrzymać, sięgnąłem po nią.
Moje palce dotknęły wyblakłego, niebieskiego materiału.
Jeden niebieski przycisk.
Jeden zielony przycisk.
