„Nic takiego, ale opróżnił większość ich wspólnego konta, zmienił hasła, zamroził karty. Upewnił się, że odejście od niego będzie ją drogo kosztować”.
Maya zamarła.
„Wtedy właśnie Claire do mnie zadzwoniła” – powiedział Daniel.
"Czy on ją skrzywdził?"
„Dlaczego ty?” zapytał Evan.
„Zaufała mi”. Daniel spojrzał na zegarek. „Dałem jej gotówkę, pomogłem się spakować i zawiozłem do znajomego, trzy godziny drogi stąd. Już zdecydowała się wyjechać. Poprosiła o pomoc, a ja jej pomogłem”.
Evan spojrzał na zdjęcie. „Dlatego powiedziała, że nie dałaby rady bez ciebie”.
Daniel skinął głową. „Teraz NAPRAWDĘ musisz iść. Już.”
Daniel spojrzał na zegarek.
„Tato, mówisz poważnie?” Maya spojrzała na niego z otwartymi ustami. „Po tym wszystkim znowu każecie Evanowi odejść?”
„Nie rozumiesz. Mark przyjedzie tu dziś wieczorem. Pewnie już tu jedzie” – odpowiedział Daniel.
Oczy Evana zrobiły się okrągłe. Odwrócił się do Mai.
Wtedy Maya zadała pytanie, o którym już myślałam.
„Jeśli Mark to wszystko zrobił, to dlaczego nadal jest twoim przyjacielem?”
„Prawdopodobnie już tu jedzie”
Na twarzy Daniela pojawił się wstyd.
„Nie jesteśmy blisko. Trzymałem go na dystans”.
„On dosłownie przyjdzie tu dziś wieczorem” – powiedziała Maya.
Daniel spojrzał w dół. „Wiem”.
Głos Evana był cichy. „Czy kiedykolwiek mu powiedziałeś, że pomogłeś mojej mamie?”
„Nie. Obiecałem Claire, że nie powiem mu, dokąd poszła. Dlatego nie może cię zobaczyć”. Zrobił pauzę. „Jesteś tak bardzo do niej podobna… i do niego”.
„Czy kiedykolwiek powiedziałeś mu, że pomogłeś mojej mamie?”
Wpatrywałem się w Daniela.
Kochałam mojego męża. Ale przez cały nasz wspólny czas nigdy nie widziałam, żeby był takim... tchórzem.
„Evan, musisz iść” – powtórzył Daniel.
