Evan zacisnął szczękę. Patrzyłem, jak wstaje, jak zaciska dłonie w pięści wzdłuż ciała i wiedziałem, że Evan stawi temu czoła.
„Mam na imię Evan. Moja matka miała na imię Claire.”
Skrzynka z narzędziami uderzyła o podłogę.
Evan miał stawić temu czoła.
Moja córka się wzdrygnęła.
Marek spojrzał na Daniela.
"Nie... jest?"
„Tak” – powiedział Evan. „Wygląda na to, że jestem twoim synem”.
Mark spojrzał na niego, po czym zwrócił się ku Danielowi.
„Co on tu robi? I gdzie jest Claire? Czy wiesz, dokąd uciekała przez cały ten czas?”
„Wygląda na to, że jestem twoim synem.”
Daniel zawahał się.
„Odpowiedz mi!” – warknął Mark. „To ty mi ją odebrałeś tyle lat temu, prawda? Spałeś z nią?”
„Nie. Nigdy.” Daniel się wyprostował. „Ale pomogłem jej wyjść.”
„Ty synu…” Mark zacisnął dłoń w pięść. „Pomogłeś jej zabrać moje dziecko”.
„Ona chciała odejść, Mark. Uczyniłeś to prawie niemożliwym. Postąpiłem słusznie”.
Mark zacisnął dłoń w pięść.
Mark się zatrzymał.
„Oczyściłeś konto. Zablokowałeś jej karty. Powiedziałeś kobiecie w ciąży, że jeśli chce cię zostawić, sama znajdzie sposób, żeby za to zapłacić”.
Mark spojrzał na Evana.
„Nie wiesz, jak wyglądała nasza relacja”.
Wiedziałem wystarczająco dużo.
„Nie, nie zrobiłeś tego” – Mark gorzko się zaśmiał.
"Postąpiłem słusznie."
