Mój szef zadzwonił do mnie o 23:00 i powiedział: „Przyjedź dziś ze mną do hotelu. Jeśli nie przyjedziesz, jesteś zwolniona — i nikomu o tym nie mów.” Pojechałam… Ale kiedy otworzyłam drzwi, zobaczyłam go czekającego w środku i usłyszałam, czego ode mnie chce, nie mogłam uwierzyć własnym uszom

Rozłączył się.

Przez kilka minut siedziałam nieruchomo na łóżku.

Wszystko we mnie krzyczało, żebym nie jechała.

Ale miałam czynsz, rachunki i pracę, której nie mogłam sobie pozwolić stracić.

Więc ubrałam się i pojechałam na drugi koniec miasta.

Kiedy weszłam do prawie pustego hotelowego lobby, recepcjonistka spojrzała prosto na mnie.

„Emma?”

Krew zastygła mi w żyłach.

„Tak.”

Przesunęła w moją stronę kartę do pokoju.

„Powiedział, że pani przyjedzie.”

„Który pokój?”

„Najwyższe piętro.”

Jazda windą wydawała się nie mieć końca.

Kiedy drzwi się otworzyły, korytarz był całkowicie cichy.

Tylko spod jednych drzwi na samym końcu sączyło się światło.

Ruszyłam w ich stronę powoli.

Z każdym krokiem serce waliło mi coraz mocniej.

Wtedy zauważyłam, że drzwi są już lekko uchylone.

„Panie Harrison?”

Brak odpowiedzi.

Pchnęłam je szerzej.

I znieruchomiałam.

Mój szef stał na środku pokoju i patrzył prosto na mnie.

Obok niego stało dwoje nieznajomych w eleganckich ubraniach.

Ale nie to mnie przeraziło.