Z jego ust wyrwał się cichy, żałosny śmiech.
Potem sięgnął do kieszeni.
„Mamo, tata chciał, żebyś coś dostała.”
Mój gniew zniknął.
„Mamo, tata chciał, żebyś coś dostała.”
Daniel wyciągnął mały przedmiot owinięty w białą chusteczkę.
Powiedział mi, że masz to dostać po jego śmierci.
"Powiedziałeś, że niczego mu nie obiecałeś."
"Nie zrobiłem tego."
Daniel rozłożył chusteczkę.
Na jego dłoni leżał pojedynczy różowy kolczyk.
Powiedział mi, że masz to dostać po jego śmierci.
Tani metal.
Brakowało jednego sztucznego kamienia.
Hak lekko się odkształcił.
Wiedziałem.
Moja dłoń zacisnęła się na oparciu krzesła.
Wpatrywałam się w kolczyk.
"NIE."
"Co?"
„Skąd on to wziął?” – zapytałem.
Wpatrywałam się w kolczyk.
"Mama..."
"Gdzie?"
Daniel przykucnął przede mną.
"On to zachował."
Łzy napłynęły mi do oczu i zrobiły się gorące.
Ten kolczyk zniknął ponad 30 lat temu.
Przed Danielem.
