Aurora unosiła się bezszelestnie nad asfaltem, a jej czarno-srebrna powłoka falowała niczym ciecz w świetle księżyca.
Brak silników.
Brak śladu ciepła.
Brak widocznego napędu.
Po prostu niemożliwa cisza.
Dyrektor Shaw wskazał gestem na bunkier dowodzenia.
„Do środka. Teraz.”
Nie ruszyłem się.
Generał Hale też nie.
Następnie zorza zabłysła raz.
Wszystkie urządzenia elektroniczne na bazie wyłączyły się jednocześnie.
Światła zgasły.
Samolot wyłączony.
Ekrany stały się czarne.
A potem…
Wszystkie radia żołnierzy zostały aktywowane jednocześnie.
Jeden głos rozbrzmiał echem po całej bazie.
Miękki.
Kobieta.
Znajomy.
„Witaj ponownie, Claire.”
Moje kolana prawie się ugięły.
Ponieważ ten głos był mój.
Nie podobne.
Nie manipulowane.
Kopalnia.
Generał Hale wpatrywał się we mnie.
„Co to do cholery jest?”
Nie mogłem odpowiedzieć.
Zorza polarna powoli się otworzyła.
Przez środek utworzył się szew przypominający rozwijający się kwiat.
Następnie rampa prowadziła w dół.
I wyłoniła się jedna postać.
Dowódca Elias Mercer.
Żywy.
Starszy.
Zmieniono.
Cały pas startowy zamarzł.
Zaparło mi dech w piersiach.
Przez siedem lat odtwarzałem w myślach jego śmierć.
Alarmy.
Krzyki.
Jego krew na moich rękawiczkach.
Pożar trawiący komnatę Helios.
A teraz stał w świetle reflektorów, jakby śmierć po prostu o nim zapomniała.
„Claire” – powiedział cicho.
Bóg.
Nawet jego głos bolał.
Zrobiłem krok naprzód, zanim ktokolwiek mógł mnie zatrzymać.
„Umarłeś.”
Uśmiechnął się smutno.
„Byłem blisko.”
Reżyser Shaw natychmiast podniósł broń boczną.
„Komandorze Mercer, poddasz się natychmiast.”
Elias spojrzał na niego.
A każda broń na pasie startowym uległa rozpadowi.
Nie wybuchł.
Nie zacięty.
Zdemontowany.
Metal rozdzielił się na pływające kawałki, które następnie opadły na beton, nie powodując żadnych szkód.
Żołnierze cofnęli się ze strachu.
Generał Hale szepnął: „Niemożliwe”.
Elias pokręcił głową.
„Nie. Po prostu starsza technologia.”
Potem spojrzał na mnie.
„Claire, słuchaj uważnie. Helios nigdy nie był komunikacją.”
Shaw warknął: „Nie wdawaj się z nim w dyskusję!”
Elias go zignorował.
