Jej ton zmienił się ze współczującego na niebezpiecznie spokojny.
„Chcę dowodów”.
Wytarłem twarz.
"Co zamierzasz zrobić?"
„Wdał się w bójkę z niewłaściwą matką”.
"Maja."
"Daj mi 24 godziny."
Po czym się rozłączyła.
Dwadzieścia minut później wysłała mi arkusz kalkulacyjny.
Czas, data, rodzaj hałasu i czas trwania.
Czy dziecko spało?
Czy nagranie było dostępne?
Prawie się roześmiałem.
To była Maya.
Była dokładna i skrupulatna.
Przyjechała tego popołudnia z kawą, zakupami spożywczymi i laptopem.
Podczas gdy karmiłam Theo, ona słuchała nagrań przez słuchawki.
Potem spojrzała w górę.
„To nie jest subtelne.”
Maya zamknęła laptopa.
"Hej."
„Daniel uważa, że tracę rozum”.
„Daniela nie ma tu w ciągu dnia”.
„Powiedział, że stres pomaga mi łączyć rzeczy.”
„Stres może zdziałać cuda. Nie da się stworzyć akustycznego solo perkusyjnego w nagraniu telefonicznym”.
Śmiałem się przez łzy.
