Mój mąż powiedział, że „mam halucynacje z powodu stresu” – ale mój sąsiad dopasował swoją „muzykę sprzątającą” do drzemek mojego noworodka – 10:15 i 14:00, jak w zegarku

Następne kilka godzin Maya spędziła na pukaniu do drzwi.

Nie prosiła ludzi o konfrontację z Kevinem.

Zapytała tylko, czy słyszeli jego hałas.

Do szóstej udało jej się porozmawiać z ośmioma lokatorami.

Sześć osób miało skargi.

Maya zebrała oświadczenia od każdego, kto był skłonny je złożyć.

Następnie wysłała wszystko zarządcy nieruchomości, Kenowi i zarządczyni budynku, Denise.

Dołączyła mój dziennik drzemek.

Nagrania.

Poprzednie skargi.

I jeden szczegół, którego nie zauważyłem.

W trzech moich filmach muzyka zaczęła grać niecałe dwie minuty po tym, jak w moim mieszkaniu zapadła całkowita cisza.

Maya wskazała na przebieg fali.

"On słucha."

Poczułem ucisk w żołądku.

„Myślisz, że czeka, aż Theo przestanie płakać?”

„Myślę, że słyszy wystarczająco dużo, żeby wiedzieć, kiedy zmienia się twoja rutyna”.

Poczułem się chory.

Ken zadzwonił w ciągu godziny.

Przeprosił.

Dodał, że Kevin miał już jedno oficjalne ostrzeżenie dotyczące hałasu i powiedziano mu, że akustyczne bębny naruszają przepisy budowlane.

„Dlaczego on nadal ich używa?” – zapytałem.

„Nie mieliśmy dokumentacji potwierdzającej, że kontynuował”.

"Teraz już tak."

"Tak, mamy."

Powiedział mi, że on i Denise przeprowadzą inspekcję.

Tej nocy Theo spał prawie trzy godziny bez przerwy.

O 4:55 następnego ranka mój telefon zawibrował, a na ekranie pojawiła się wiadomość od Mai.

„Wyjrzyj przez przednie okno. I cokolwiek robisz, NIE śmiej się głośno. Obudzisz dziecko”.

Wstałem z łóżka i ostrożnie ruszyłem w stronę salonu.

Theo spał w kołysce.

Odsunąłem zasłonę.

Ken i Denise stali przy wejściu do budynku.

Oboje mieli na sobie płaszcze.

Obaj trzymali teczki.

Po drugiej stronie ulicy Maya siedziała na masce samochodu i piła kawę.

Spojrzała w górę i mnie zobaczyła.