"To nie jest to samo."
"Nie wiem, czego ode mnie chcesz."
„Chcę, żebyś przestał zachowywać się, jakbym był szalony i miał urojenia”.
Przez sekundę wyglądał na zawstydzonego.
Wtedy zadzwonił jego telefon służbowy.
Sprawdził to.
Rozmowa dobiegła końca.
Nic się nie zmieniło.
W następny poniedziałek zacząłem nagrywać.
O 10:12 Theo zasnął.
O 10:16 rozpoczął się bas.
Nagrałem 30 sekund na moim telefonie.
O 10:39 rano przestało.
O 13:55 odłożyłam Theo z powrotem na łóżko.
O 14:01, perkusja.
To też nagrałem.
Następny dzień był gorszy.
Theo zmagał się ze snem od wschodu słońca.
O godzinie 10:10 zataczałam się przy łóżeczku, a po moich policzkach spływały łzy, ponieważ w końcu przestał płakać.
O 10:14 rano jego oczy się zamknęły.
O godzinie 10:15 muzyka eksplodowała z sufitu.
Theo przestraszył się tak bardzo, że wyrzucił ręce w górę.
Krzyczał.
Podniosłem go.
Odbiłem go.
Uciszyłem go.
Nic nie działało.
