"Jesteś."
Odłożył widelec.
"Mówię tylko, że jesteś wyczerpany."
„Wiem, że jestem wyczerpany.”
"Ty prawie nie śpisz."
"Ja wiem."
„Stres może sprawić, że sprawy będą wydawać się bardziej intensywne”.
Spojrzałam na niego.
„Mówisz, że wyobraziłem sobie te bębny?”
"NIE."
"Bas?"
"NIE."
„Co więc sobie wyobrażam?”
Daniel zawahał się.
To było gorsze niż odpowiedź.
„Może sobie nie wyobrażasz” – powiedział. „Może łączysz rzeczy, bo jesteś zestresowany”.
"Łącząc co?"
„Dokładny czas.”
Raz się zaśmiałem.
„Więc oszalałem? Tak?”
"Nie to powiedziałem."
"To jest to, co masz na myśli."
"Klara, chodź."
Theo poruszył się w łóżeczku.
Zniżyłem głos.
"Musisz mi uwierzyć."
Wyraz twarzy Daniela złagodniał.
"Wierzę, że go słyszysz."
