Nie brzmiał, jakby było mu przykro.
Drzwi się zamknęły.
Muzyka stała się głośniejsza.
Tej nocy powiedziałem Danielowi.
Jedliśmy podgrzany makaron, a Theo spał w przenośnym łóżeczku ustawionym obok kanapy.
„Czy możesz porozmawiać z Kevinem?” zapytałem.
Daniel potarł oczy.
"O czym?"
„Muzyka”.
„On zawsze grał muzykę”.
"Nie w ten sposób."
Daniel wziął kolejny kęs.
„Kiedy wracam do domu, on jest cicho.”
„Bo Theo nie śpi o ósmej wieczorem.”
„Co mam mu powiedzieć?”
„Powiedz mu, żeby przestał mierzyć czas drzemek Theo.”
Daniel spojrzał na mnie.
"Jaki jest czas?"
"Tak."
„Clara, skąd on może wiedzieć, kiedy Theo śpi?”
„Nie wiem. Słyszy nas. Ściany są cienkie. Może zauważył rutynę.”
Daniel westchnął.
Ten westchnienie natychmiast mnie rozgniewało.
"Nie."
"A czego nie?"
"Zrób to, co mówisz i stwierdz, że przesadzam, zanim skończę."
"Nie jestem."
