„Wiem. Ale nie pomagasz mu, puszczając muzykę podczas drzemek.”
Jego usta drgnęły.
„Nie znam harmonogramu drzemek twojego dziecka.”
„To się zdarza codziennie o tej samej porze”.
"Więc?"
„Więc proszę, jeśli chcesz grać muzykę, czy możesz tego uniknąć między dziesiątą a jedenastą rano i około drugiej po południu?”
Oparł się o framugę drzwi.
„W takich momentach sprzątam.”
"Czyścisz bębnami?"
Uśmiechnął się.
"Czasami."
Spojrzałam na niego.
"Mówię poważnie."
„Ja też. Nie mogę sprzątać bez muzyki.”
„Kevin, śpię może 90 minut na raz. Nie proszę cię, żebyś milczał cały dzień”.
„Mam prawo korzystać ze swojego mieszkania”.
„Proszę o dwa krótkie okienka.”
"Mówię ci, że ja też płacę czynsz."
Theo poruszył się przy mojej piersi.
Kevin spojrzał w dół.
Potem powiedział: „Może musi przyzwyczaić się do hałasu”.
Poczułem, jak łzy napływają mi do oczu.
Tego nienawidziłem.
Nienawidziłam płakać przy ludziach, którzy zasługiwali na gniew.
"Proszę."
Jego uśmiech stał się szerszy.
"Przepraszam."
