Mój mąż powiedział, że „mam halucynacje z powodu stresu” – ale mój sąsiad dopasował swoją „muzykę sprzątającą” do drzemek mojego noworodka – 10:15 i 14:00, jak w zegarku

Na początku powiedziałem sobie, że jestem paranoikiem.

Niedobór snu wywołuje dziwne zmiany w mózgu.

Wiedziałem o tym.

Przeczytałam wystarczająco dużo porad dotyczących okresu poporodowego, żeby wiedzieć, że wyczerpanie może zmienić człowieka.

Może sprawić, że zapomnimy słów, stracimy poczucie czasu i niespodziewanie zaczniemy płakać.

Wiedziałem też, że zwykłe problemy mogą mnie przytłoczyć.

Zacząłem więc zapisywać czasy hałasu.

Poniedziałek, 10:17. Bas.

Wtorek, 2:03. Perkusja.

Środa, 10:14. Muzyka.

Czwartek, 1:58. Perkusja.

Piątek, 10:16. Muzyka.

Wzór był niemal idealny.

W piątek poszedłem na górę.

Nie wziąłem prysznica.

Moje włosy były związane w kok, który prawdopodobnie stał się trwały.

Theo był przypięty do mojej klatki piersiowej w nosidełku.

Nie ufałam sobie na tyle, żeby zostawić go na dole nawet na dwie minuty.

Zapukałem.

Kevin otworzył drzwi ubrany w spodnie dresowe i czarny T-shirt.

Za nim grała muzyka.

Spojrzał na Theo, potem na mnie.

"Co?"

"Czy możesz to ściszyć?"

Spojrzał przez ramię.

"Nie jest aż tak głośno."

„To go budzi”.

Kevin ponownie spojrzał na Theo.

„Niemowlęta nie lubią spać”.