"Proszę dać mu trochę czasu."
"Jego?"
Walter znów się uśmiechnął.
"Wkrótce zrozumiesz."
Prawie wyszedłem.
Wtedy Ethan powiedział: „Czy możemy poczekać?”
Więc czekaliśmy.
Dwadzieścia minut później drzwi sali konferencyjnej się otworzyły.
Do środka wszedł mężczyzna.
Potrzebowałem kilku sekund, żeby go rozpoznać.
Był ogolony.
Miał obcięte włosy.
Miał na sobie ciemne spodnie, jasnoniebieską koszulę i nową kurtkę.
Buddy'ego nie było z nim.
Ale oczy były te same.
Ethan wstał. „Malcolm?”
Malcolm uśmiechnął się. „Hej, dzieciaku.”
Ethan otworzył usta ze zdumienia. „Co ci się stało?”
Malcolm się roześmiał. „Dużo”.
Uścisnął dłoń Ethana i przytulił go.
Wstałem powoli. „Ty przysłałeś ciasto”.
"Tak."
„I złoto.”
"Tak."
„Co się dzieje?”
Walter zamknął drzwi.
Malcolm wziął głęboki oddech. „Tydzień przed spotkaniem z Ethanem dowiedziałem się, że mój brat nie żyje”.
Ethan usiadł naprzeciwko niego. „Przepraszam”.
Malcolm skinął głową. „Dziękuję”.
Mój brat miał na imię Leonard. Nie rozmawialiśmy od 11 lat.
"Dlaczego?"
