"To za dużo."
"To nieprawda."
"To jest."
"Dałeś mi wszystkie swoje oszczędności."
„To było co innego”.
Malcolm uśmiechnął się. „Zabawne. Przecież ci mówiłem”.
Ethan spojrzał na mnie. „Mamo”.
Zrozumiałem, o co pytał.
Szczerze mówiąc, nie wiem.
Walter przemówił. „Darowizna jest legalna. Udokumentowałem ją. Nie wiąże się z żadnymi warunkami”.
Spojrzałem na Malcolma. „Naprawdę chcesz, żeby to dostał?”
"Absolutnie."
„Dlaczego sam tego nie sprzedasz?”
„Bo mam już dość”.
Jego głos złagodniał. „Ethan dawał, kiedy nie miał wystarczająco dużo”.
Malcolm zwrócił się w stronę mojego syna.
„Nie pomogłeś mi, bo myślałeś, że dostaniesz coś w zamian.”
Ethan wpatrywał się w stół.
"Właśnie zobaczyłeś kogoś, kto potrzebował pomocy."
Malcolm się uśmiechnął.
„Chcę, żebyś pamiętał, że życzliwość ma znaczenie, nawet jeśli nigdy nie zobaczysz, co się stanie później”.
Ethan spojrzał na niego.
„Ale nie powinieneś rozdawać tysięcy dolarów tylko dlatego, że dałem ci 376 dolarów”.
"Nie oddam ci pieniędzy."
„A co robisz?”
"Dziękuję."
Malcolm odchylił się do tyłu.
