„Zaprosiłem cię tutaj, bo nie chciałem, żebyś się zastanawiał, czy nadal śpię gdzieś na zewnątrz”.
Wskazał na swoje ubranie. „Mam się dobrze”.
Ethan się uśmiechnął. „Wyglądasz naprawdę inaczej”.
„Mówiono mi, że mydło ma taki sam efekt”.
Wszyscy się śmialiśmy.
Malcolm powiedział nam, że wynajął małe mieszkanie.
Buddy mieszkał tam z nim.
Założył konto bankowe.
Walter pomagał mu znaleźć doradcę finansowego, żeby nie przepuścić spadku.
Zaplanował również przekazanie pewnej kwoty pieniędzy schronisku, które pomogło go odnaleźć.
„Leonard pewnie uznałby to za zabawne” – powiedział Malcolm.
"Dlaczego?" zapytał Ethan.
„Mówił mi, że muszę nauczyć się przyjmować pomoc”.
Malcolm spojrzał w dół.
„Zajęło mi 11 lat, zanim zrozumiałem, że miał rację”.
Zanim wyszliśmy, Ethan ponownie go przytulił.
Malcolm kazał nam obiecać, że go odwiedzimy.
Obiecaliśmy.
W drodze do domu Ethan trzymał na kolanach sztabkę złota w etui.
Prawie nie mówił.
W końcu zapytałem: „O czym myślisz?”
Spojrzał przez okno. „To dziwne”.
Zaśmiałem się. „To bardzo rozsądny wniosek”.
Potem spojrzał na mnie. „Czy nadal mogę dostać gitarę?”
"Tak."
"Z tym?"
"Sprzedamy to uczciwie, tak."
„Ile zostanie?”
"Bardzo."
